W ostatnim (i jedynym do tej pory) poście o dramie (Atami no Sousakan link ) zapewniałam, że oglądam praktycznie tylko dramy –
komedie romantyczne. Tymczasem zabieram się do kolejnego postu o japońskim serialu
i bynajmniej nie jest on z mojego ulubionego gatunku! „Lost Days”, czy jak kto
woli „Rosuto Deizu”, jest to serial z suspensem, czyli trzymający w
napięciu/niepewności. Czemu akurat sięgnęłam po tę dramę? Sama nie wiem… może właśnie,
dlatego, że miałam dość cukierkowych, przewidywalnych scenariuszy z uroczych
romansów i lekkich komedii. Nie żeby coś, „Lost Days” wcale nie jest jakąś
ciężką dramą. Jednak na próżno szukać w niej biednego kopciuszka i lodowego
księcia, noszenia na barana, ściano-jebsów (jak jeszcze nie wiesz, co to
zapraszam na Skośnookiego bloga link) czy pojedynku dwóch przystojniaków o
serce nieporadnej głównej bohaterki. Co prawda chłopaki się parę razy zlali i
to z powodu dziewczyny, ale całość utrzymana jest w całkowicie innym
charakterze. Hm… po tej wyliczance coraz bardziej wydaje mi się, że trzeba
zrobić post „Czego w dramie nie może zabraknąć?” (^.^)
